I zaczęła recytować litery alfabetu; przy literze S Noirtier dał znak, by się zatrzymała.

Otwarła słownik i jęła wodzić palcem aż do słowa „skrytka”.

— Aha, więc w sekretarzyku jest skrytka? — spytała.

— Tak — odpowiedział Noirtier.

— Któż wie, jak ją otworzyć?

Noirtier spojrzał na drzwi, którymi wyszedł służący.

— Barrois? — rzekła.

— Tak.

Valentine podeszła do drzwi i zawołała sługę.

Przez ten czas Villefort denerwował się tak, że pot oblewał mu czoło, a Franz nie mógł wyjść z podziwu.