— Panie hrabio — rzekł Danglars. — Codziennie zdarza się coś, co sprawia, że raz podjęte i przemyślane decyzje wymagają ponownego rozważenia.

— Pan wybaczy — przerwał Morcerf — ale czy my nie odgrywamy tutaj jakiejś komedii?

— Jak to komedii?

— Widział się pan z hrabią de Monte Christo?

— Widuję się z nim bardzo często — rzekł Danglars, poprawiając żabot — to mój dobry przyjaciel.

— Otóż ostatnio, kiedy go pan widział, powiedział mu pan, iż chyba zapomniałem o wspomnianym małżeństwie lub wykazuję w tym względzie niezdecydowanie.

— To prawda.

— Dlatego też przyszedłem. Nie zapomniałem i nie jestem niezdecydowany, jak pan widzi, skoro przychodzę tu i nalegam, by dotrzymał pan słowa.

Danglars nic nie odpowiedział.

— Czyżby właśnie zmienił pan zdanie? — dodał Morcerf. — Czy też zmusił mnie pan do powtórzenia mojej prośby, by dla własnej przyjemności mnie upokorzyć?