— Ale musi być jakiś powód.
— We wczorajszym dzienniku znajduje się... ale proszę niech pan sam czyta.
Doniesienia z Janiny:
Dotarliśmy do faktów dotąd nieznanych, a przynajmniej niepublikowanych: twierdze broniące miasta, zostały wydane w ręce Turków przez oficera francuskiego, do którego wezyr Ali Tebelin miał bezgraniczne zaufanie. Oficer ten nazywał się Fernand.
— I co z tego? — zapytał Monte Christo. — Co pan znajduje w tym obraźliwego? Co pana obchodzi, że zamki Janiny wydane zostały w ręce Turków przez jakiegoś oficera o imieniu Fernand?
— Obchodzi mnie, bo imię chrzestne mojego ojca, hrabiego de Morcerf, brzmi Fernand.
— Czy twój ojciec służył u Ali-Paszy?
— To znaczy walczył tam o niepodległość Grecji; w tym właśnie jest pomówienie.
— A, to co innego! Kochany wicehrabio, pomówmy rozsądnie.
— Tego właśnie sobie życzę.