— Więc zapewne Valentine?

— Tak.

Wtem Barrois wydał z siebie westchnięcie i jego szczęki rozwarły się z chrzęstem, co zwróciło uwagę lekarza; zostawił pana Noirtier i pobiegł do chorego.

— Mój Barrois — rzekł lekarz — czy możesz mówić?

Barrois niezrozumiale wybełkotał kilka słów.

— Spróbuj mój przyjacielu, postaraj się.

Barrois otworzył przekrwione oczy.

— Kto zrobił lemoniadę?

— Ja.

— Czy od razu po zrobieniu zaniosłeś ją do pana?