— To znaczy tyle tysięcy, ile ty mi dajesz setek — skwitował Caderousse. — Nie ma co, zawsze powtarzam, że tylko bękart ma szczęście. Pięć tysięcy franków na miesiąc... Co ty z tym do diabła robisz?

— Ech, dobry Boże, od razu się rozchodzi. Co do jednego się zgadzamy, chciałbym mieć jakiś kapitał.

— Kapitał... tak... rozumiem... Każdy chciałby mieć jakiś kapitał.

— A tak, i ja go będę miał.

— A skąd go weźmiesz? Od twojego księcia?

— Tak, od mojego księcia; niestety, muszę zaczekać.

— Na co zaczekać? — zapytał Caderousse.

— Na jego śmierć.

— A to dlaczego?

— Bo jest dla mnie jakiś zapis w jego testamencie.