— Ale ja nie mam przy sobie pięciuset franków w monecie, musiałbym chyba wynająć tragarza.

— No dobrze, to zostaw je u twojego portiera, to porządny człowiek, a ja po nie przyjdę.

— Niech i tak będzie, zostawię ci te pieniądze, wyjeżdżając jutro do Auteuil.

— Rozumiem, że mogę na ciebie liczyć?

— Niewątpliwie.

— Bo, rozumiesz, chciałbym już dziś wynająć sobie służącą.

— Zaczekaj no; ale pamiętaj, że na tym koniec! Nie będziesz mnie więcej męczył?

— Nigdy!

Caderousse zasępił się tak bardzo, że Andrea aż przeląkł się tej nagłej zmiany. By to zatuszować, zaczął udawać jeszcze większą wesołość i swobodę.

— Jaki jesteś wesoły — rzekł Caderousse. — Można by pomyśleć, że masz już w rękach ten spadek.