— No, nie złość się! To z dobrego serca — rzekł Caderousse, śmiejąc się rubasznie na całe gardło. — Czekaj, odprowadzę cię.

— Nie fatyguj się.

— Muszę.

— A to dlaczego?

— Bo widzisz, drzwi te kryją w sobie pewien sekret. Rozwaga podpowiedziała mi, że przezorność nigdy nie zaszkodzi. Zamek firmy Huret i Fichet, rozpracowany i udoskonalony przez Kaspra Caderousse. Taki sam ci zmajstruję, kiedy zostaniesz kapitalistą.

— Dziękuję — odrzekł Andrea. — Uprzedzę cię o tym tydzień wcześniej.

Rozstali się. Caderousse stał na schodach i obserwował chłopaka, dopóki ten nie zszedł na dół i nie zniknął w bramie. Potem wpadł szybko do pokoju, zatrzasnął drzwi i z miną doświadczonego architekta zaczął oglądać plan, który mu zostawił Andrea.

— Poczciwy Benedetto — rzekł do siebie. — Sądzę, że się nie pogniewa, jeśli ktoś przyspieszy chwilę, w której odziedziczy te pół miliona franków, i podziękuje mu jak przyjacielowi.

81. Włamanie

Nazajutrz po przytoczonej rozmowie hrabia de Monte Christo rzeczywiście pojechał do Auteuil, zabierając ze sobą Alego i kilkoro służących. Wziął też konie — chciał je wypróbować.