— Nie sprzedam go, bądź spokojny.

„Będę, ale nie dziś, tylko pojutrze” — pomyślał Andrea.

— Szczęściarz z ciebie, łotrze! — rzekł Caderousse. — Idziesz teraz do swojej służby, koni, powozów i do swojej narzeczonej. Mam tylko nadzieję, że dostanę od ciebie jakiś prezent ślubny w dniu, kiedy poślubisz córkę mojego przyjaciela Danglarsa.

— Mówiłem ci już, że coś ci się w głowie uroiło i pleciesz.

— Jaki ma posag?

— Powtarzam ci...

— Milionik?

Andrea wzruszył ramionami.

— Dobry i milion — rzekł Caderousse. — I tak nigdy nie będziesz miał tyle, żeby ci wystarczyło na moje potrzeby.

— Dziękuję ci — odparł młodzieniec.