Czując, że napastnik odszedł, Caderousse podniósł się na łokciu i zawołał resztką sił:

— Mordują! Umieram! Proszę księdza, na pomoc!

Rozpaczliwe to wołanie niosło się pośród ciemnej nocy. Drzwi od bocznych schodów otwarły się, skrzypnęła furtka i nadbiegli ze światłem Ali i jego pan.

82. Palec boży

Caderousse jęczał wciąż rozdzierająco:

— Już po mnie... Przyszliście za późno, zobaczycie już tylko, jak umieram... O, co za ciosy... Ile krwi...

I stracił przytomność.

Ali wraz z panem podnieśli rannego i zanieśli go do sypialni. Tu Monte Christo dał Alemu znak, aby rozebrał Caderousse’a — i ujrzał trzy straszliwe rany.

— Boże — rzekł — czasami długo zwlekasz, nim wymierzysz karę, ale twoja zemsta, gdy już kogoś dosięgnie, jest całkowita.

Ali spojrzał pytająco na pana, nie wiedząc co ma robić dalej.