— Pójdziesz na Przedmieście Saint-Honoré do pana prokuratora de Villefort i przyprowadź go tutaj. Po drodze obudź odźwiernego i każ mu sprowadzić lekarza.

Ali wyszedł, pozostawiając rzekomego kapłana z nieprzytomnym Caderousse’em.

Gdy nieszczęśnik otworzył oczy, hrabia siedział obok i wpatrywał się w niego posępnie, ale i z litością. Jego usta poruszały się, jakby odmawiał modlitwę.

— Doktora, ojcze — stęknął Caderousse. — Każ wezwać doktora.

— Już po niego posłałem.

— Wiem, że to niepotrzebne, nie uratuje mi już życia, ale może doda mi sił i będę mógł złożyć zeznania.

— Dotyczące czego?

— Mojego mordercy.

— Więc go znasz?

— Ba, czy go znam! To Benedetto.