— Jedna?
— Tak! I tą osobą jest pan!
— Owszem, napisałem. Wydaje mi się, że kiedy ma się wydać własną córkę za mąż, ojciec ma prawo zasięgnąć informacji na temat jego rodziny; więcej nawet — ma nie prawo, a obowiązek.
— Napisałeś pan, wiedząc doskonale, jaka przyjdzie odpowiedź.
— Ja? Mogę panu przysiąc! — zawołał Danglars ze szczerością i przekonaniem, które wynikały nie tyle ze strachu, ile z sympatii, jaką w głębi duszy żywił dla nieszczęśliwego młodzieńca. — Przysięgam panu, że nigdy nawet mi przez myśl nie przyszło, żeby pisać do Janiny. Przecież ja nie wiedziałem nic o tragedii Ali Paszy!
— Czyżby ktoś to panu podszepnął?
— Właśnie tak.
— Kto? Niech pan mówi!
— Do licha, odbyło się to bardzo prosto. Gdy mówiłem o przeszłości pańskiego ojca, wspomniałem również, że nie wiadomo, jak się dorobił takiej fortuny. Osoba, z którą rozmawiałem, zapytała mnie, gdzie wobec tego pański ojciec zbił ten majątek. Odpowiedziałem: „w Grecji” i powiedziano mi: „więc niech pan napisze do Janiny”.
— I kto to panu doradził?