— Jest napisana tak jak trzeba — rzekł — a teraz spuść się pan na mnie.
— Jak prędko zostanie wysłana?
— Dziś jeszcze.
— I pan ją zarekomendujesz?
— Tak i najlepszą rekomendacją będzie potwierdzenie prawdziwości wszystkiego, co pan w tej prośbie wyrażasz.
Villefort usiadł i z boku petycji napisał poświadczenie.
— Cóż teraz trzeba robić dalej? — zapytał pan Morrel.
— Czekać — odpowiedział Villefort. — Ja odpowiadam za wszystko.
Zapewnienie to wróciło panu Morrelowi nadzieję; wyszedł od prokuratora oczarowany nim zupełnie i pospieszył do starego Dantèsa z wieścią, że wkrótce zobaczy syna.
Villefort zaś, zamiast odesłać petycję do Paryża, schował ją troskliwie, ponieważ petycja, która dziś mogła ocalić Dantèsa, w przyszłości kompromitowałaby go straszliwie, zakładając, że bieg wypadków w Europie zapowiadał nadejście nowej Restauracji.