Ledwie zamknęły się za nim drzwi, Danglars zerwał się gwałtownie na nogi i wrzasnął:
— Głupiec!
A chowając kwit hrabiego de Monte Christo do pugilaresu, dodał:
— A przychodź sobie w południe, przychodź; ja już będę daleko.
Zamknął drzwi na podwójną zasuwę, wyciągnął z kasy pieniądze — a było tego jakieś pięćdziesiąt tysięcy franków w banknotach, spalił część swoich papierzysk, inne porozkładał na widocznych miejscach, napisał list, zapieczętował go i zaadresował: „Do pani baronowej Danglars”.
— Dziś wieczór położę jej to na toaletce — mruknął.
Po czym wyjął z szuflady paszport i rzekł:
— Wybornie, ważny jeszcze przez dwa miesiące!
104. Cmentarz Père-Lachaise
Pan de Boville istotnie spotkał po drodze kondukt żałobny Valentine.