Gdy to domawiał, u drzwi rozległ się dźwięk dzwonka.
Odźwierny dawał w ten sposób znak, że ktoś przybywa z wizytą.
Niemal w tej samej chwili otwarły się drzwi salonu i stanął w nich hrabia de Monte Christo. Państwo Morrel wydali okrzyk radości.
Maksymilian podniósł głowę i znowu ją opuścił.
— Maksymilianie — rzekł hrabia, zdając się nie zauważać, jak różne reakcje wywołało jego przybycie. — Właśnie po ciebie przyjechałem.
— A dokąd chcecie jechać? — zapytała Julia.
— Najpierw do Marsylii.
— Do Marsylii! — powtórzyli zgodnie Julia i Emanuel.
— Tak i zabieram ze sobą Maksymiliana.
— Och, panie hrabio — rzekła Julia — niech go nam pan zwróci zdrowym!