— Zanim się rozstaniemy, powiedz, czy czegoś nie pragniesz?
— Pragnę tylko, aby mój syn był szczęśliwy.
— Proś Boga: tylko On dzierży w ręku losy ludzi, tylko On może oddalić śmierć od twojego syna, ja zajmę się resztą.
— Dziękuję ci.
— A co z tobą?
— Ja nie potrzebuję niczego. Żyję już tylko między dwoma grobami. W jednym pochowany jest Edmund Dantès. Kochałam go. Wiem, te słowa nie przystoją już moim zwiędłym wargom, ale wspomnienie o tym ciągle żyje w moim sercu i nie wyrzeknę się go za nic w świecie. Ten drugi grób należy do człowieka, którego Edmund Dantès zabił. Uznaję, że zrobił to słusznie, ale winna jestem zmarłemu modlitwę.
— Twój syn, pani, będzie szczęśliwy — powtórzył obietnicę hrabia.
— Więc i ja będę szczęśliwa, tak jak tylko potrafię.
— Ale... w końcu... co ty poczniesz ze sobą?
Mercedes uśmiechnęła się smutno.