Danglars poczuł okropny skurcz w sercu.
— Ale ja już nie mam nic poza tym, proszę pana, to cała resztka ogromnej fortuny. Jeśli macie mnie jej pozbawić, pozbawcie mnie raczej życia.
— Zabroniono nam przelać pańską krew, ekscelencjo.
— A któż wam tego zabronił?
— Ten, którego słuchamy.
— A to słuchacie kogoś?
— Tak, naczelnika.
— Myślałem, że to pan jesteś naczelnikiem?
— Tak, rozkazuję moim ludziom, ale sam jestem posłuszny rozkazom kogoś innego, kogoś kto słucha tylko Boga.
Danglars stał przez chwilę zamyślony.