Co się zaś ciebie tyczy, Maksymilianie, oto cała tajemnica mojego postępowania względem ciebie: na świecie nie ma ani szczęścia ani nieszczęścia, tylko przeciwieństwo jednego stanu do drugiego. Jedynie ten, kto poznał najstraszniejsze niepowodzenia, może docenić, czym jest największa radość. Trzeba najpierw chcieć umrzeć, Maksymilianie, by wiedzieć, jak dobrze jest żyć.
Kochani, bądźcie więc szczęśliwi i nie zapominajcie, że póki nie spodoba się Bogu odkryć przyszłości przed człowiekiem, cała mądrość ludzka będzie się zawierać w tych kilku słowach:
Czekać i nie tracić nadziei!
Wasz przyjaciel
Edmund Dantès, hrabia de Monte Christo
Dopiero z lektury tego listu Valentine dowiedziała się o szaleństwie ojca, śmierci brata i macochy. Dziewczyna zbladła, boleśnie westchnęła i łzy, ciche, lecz nie mniej rozdzierające, popłynęły jej po policzkach. Drogo zapłaciła za szczęście.
Morrel rozejrzał się niespokojnie.
— Ale, mówiąc szczerze, hrabia za daleko posuwa swoją hojność. Wystarczy nam przecież mój skromny majątek. A właściwie gdzież on? Zaprowadź nas do niego, proszę.
Jacopo wskazał ręką horyzont.
— Jak to? — zapytała Valentine. — Gdzie jest hrabia? Gdzie Hayde?