— To pismo było zbyt śmiałe, aby mogło być sfałszowane.

— Czekaj no...

Wziął pióro, czy raczej to, co nazywał piórem, zanurzył w atramencie i napisał lewą ręką na przygotowanym zawczasu pasku płótna pierwsze wiersze donosu. Dantès cofnął się i spojrzał niemal z przestrachem na księdza.

— Ach, to zadziwiające — wykrzyknął — jak tamto pismo było podobne do tego.

— To dowodzi, że denuncjacja napisana była lewą ręką. Jedną rzecz zauważyłem — że litery pisane prawą ręką są zawsze różne, zaś pisane lewą ręką wyglądają identycznie.

— Więc ksiądz wszystko widział, wszystko zbadał?

— No, no, idźmy dalej, przystąpmy do drugiego pytania. Czy zależało komuś na tym, abyś nie ożenił się z Mercedes?

— O tak! Był pewien młody człowiek, który się w niej kochał.

— Jak się nazywał?

— Fernand.