— Czy w trakcie śledztwa nie zmieniło się jego zachowanie?

— Tak, przez chwilę zdawał się mocno poruszony, gdy przeczytał list, który mnie kompromitował; wydawało się, jakby moje nieszczęście go mocno przygnębiło.

— Twoje nieszczęście?

— Tak.

— Jesteś pewny, że współczuł twojemu nieszczęściu?

— Dał mi przynajmniej wyraźny dowód sympatii.

— Jaki?

— Sam spalił list, jedyny dowód, który mnie mógł skompromitować.

— Który? Denuncjację?

— Nie — list.