— A, to co innego, to sprawa nieco trudniejsza; jaśnie pani sprawiedliwość rządzi się ciemnymi i tajemniczymi zasadami, które trudno przeniknąć. To, co wymyśliliśmy tu odnośnie do dwóch twoich przyjaciół, było dziecinną zabawką; zaś jeśli idzie o tę kwestię, musisz mi dać jak najdokładniejsze wyjaśnienia.

— Dobrze, ale niech ksiądz mnie pyta, bo w rzeczy samej ksiądz lepiej potrafi się wyrozumieć w moim życiu niż ja sam.

— Kto cię przesłuchiwał? Prokurator królewski, podprokurator, czy też sędzia śledczy?

— Podprokurator.

— Młody czy stary?

— Młody, mógł mieć dwadzieścia siedem, osiem lat.

— No to jeszcze nie zepsuty, ale już ambitny — rzekł ksiądz. — Jak się z tobą obszedł?

— Był raczej łagodny niż surowy.

— Opowiedziałeś mu wszystko?

— Wszystko.