— Nie.

— Zamek If nie ma cmentarza; rzuca się zmarłych prosto do morza, uwiązawszy im najpierw do nóg trzydziestosześciofuntową kulę.

— I co dalej? — zapytał Anglik, jak gdyby trudno kojarzył fakty.

— Przywiązano mu więc do nóg tę kulę i rzucono do morza.

— Coś takiego! — zawołał Anglik.

— Tak właśnie. Pojmujesz pan, jakie musiało być zdumienie uciekiniera, gdy poczuł, że go rzucono ze skały w morze. Chciałbym widzieć jego minę w owej chwili.

— Trudno byłoby trochę.

— Nieważne! — uśmiechnął się pan de Boville, którego pewność odzyskania dwustu tysięcy franków wprawiła w znakomity humor. — I tak ją sobie wyobrażam.

I wybuchnął śmiechem.

— Ja także — dodał Anglik.