Tu wstrzymał się i rozejrzał naokoło, czy aby kto nie podsłuchuje.
— Co mówią?
— Mówią, że naczelnik mieszka w takich podziemiach, że przy nich pałac Pittich jest niczym.
— E, bajki — rzekł Franz uspokojony.
— To, wielmożny panie, wcale nie bajki, to rzeczywistość! Cama, sternik ze „Świętego Ferdynanda” był tam raz; jak wyszedł, to z olśnienia nie mógł ochłonąć; mówił, że takie skarby znajdują się chyba tylko w baśniach.
— No no! Wiesz co — rzekł Franz — słuchając twoich opowiadań, gotów byłbym pójść choćby do jaskini Ali Baby!
— Ja tylko powtarzam, com słyszał — odpowiedział Gaetano.
— Radzisz mi więc, żebym przyjął zaproszenie?
— O! Tego wcale nie powiedziałem! Niech wielmożny pan robi, jak mu się podoba. Nie chciałbym w podobnych okolicznościach udzielać żadnych rad.
Franz zastanawiał się przez chwilę i doszedł wreszcie do przekonania, że tak bogaty człowiek nie czyha raczej na życie człowieka, który ma przy sobie nie więcej jak kilka tysięcy franków; że zaś miał nadzieję na dobrą kolację, przystał więc na warunek i Gaetano zaniósł jego odpowiedź.