— Dzięki — odpowiedział Edmund, odwracając się i podnosząc w serdecznym geście rękę. I kochankowie ruszyli w dalszą drogę, spokojni i szczęśliwi jak wybrańcy wstępujący do nieba.

4. Zmowa

Danglars odprowadził wzrokiem Edmunda i Mercedes aż do bramy Świętego Mikołaja, a gdy odwrócił się, zobaczył, jak Fernand blady i drżący opadł na ławkę. Caderousse tymczasem bełkotał jakąś pijacką piosenkę.

— Cóż, kochany panie Fernandzie — rzekł Danglars — to małżeństwo chyba nie wszystkim pójdzie w smak.

— Mnie do rozpaczy doprowadza — jęknął Fernand.

— Pan kochałeś Mercedes?

— Uwielbiałem!

— Od jak dawna?

— Od kiedy się znamy.

— I zamiast szukać jakiegoś sposobu, żeby temu zapobiec, wyrywasz pan sobie tylko włosy z głowy? Do wszystkich diabłów! Inaczej sobie wyobrażałem charakter waszego narodu.