— Ale cóż ja mam zrobić? — zapytał Fernand.

— Czyż ja wiem? Czy to do mnie należy? Przecież ja się nie kocham w pannie Mercedes, tylko pan. „Szukajcie, a znajdziecie”, mówi Ewangelia.

— Zdawało mi się, żem znalazł sposób.

— Jaki?

— Chciałem go zasztyletować; ale ona mi zapowiedziała, że jeśli jej narzeczonego spotka nieszczęście, to się zabije.

— Ej, to tylko gadanie.

— Nie znasz, mój panie, tej dziewczyny, zrobiłaby tak, jak grozi.

— Głupiec! — rzekł z cicha Danglars. — Niech się zabije; wszystko mi jedno, byle Dantès nie został kapitanem.

— A nim Mercedes umrze — ciągnął Fernand z niewzruszonym postanowieniem — pierwej ja umrę.

— Oj, to dopiero miłość! — wtrącił Caderousse, coraz bardziej niewyraźnym głosem. — Albo już w ogóle się na tym nie znam.