— A co najmniej bardzo niebezpieczna.
— Niebezpieczna? A to dlaczego?
— Z powodu sławnego Luigi Vampy.
— Po pierwsze, drogi panie Pastrini, zechciej nam powiedzieć, co to za jeden, ten słynny Luigi Vampa? — zapytał Albert. — Być może to bardzo sławny człowiek w Rzymie, ale zapewniam, że w Paryżu o nim nic nie wiedzą.
— Jak to, więc panowie go nie znacie?
— Nie mam tego zaszczytu.
— I nigdy panowie o nim nie słyszeli?
— Przenigdy.
— O, to bandyta, przy którym Deseraris i Gasparone to niewinni ministranci.
— Uwaga, Albercie — wykrzyknął Franz — wreszcie mamy bandytę!