Po chwili Vampa odwrócił się do kochanki.
— O, dobrze, przebrałaś się już — rzekł — teraz kolej na mnie.
Teresa rzeczywiście zdążyła przyodziać się w kostium hrabianki.
Vampa podniósł ciało Cucumetta i zawlókł do groty; Teresa czekała na niego u wejścia.
Gdyby nadjechał teraz znów jakiś podróżny, zobaczyłby rzecz szczególną: pasterkę pasącą owce w kaszmirowej sukni strojną w kolczyki i kolię z pereł; we włosach lśniły jej brylantowe szpilki, a kaszmir usiany był guziczkami szafirowymi, szmaragdowymi i rubinowymi.
Wydałoby mu się z pewnością, że przeniósł się w czasy Floriana, a wróciwszy do Paryża zapewniałby, że widział pasterkę alpejską siedzącą u stóp Gór Sabińskich.
Po kwadransie Vampa wyszedł z groty. Jego ubiór był w swoim rodzaju nie mniej elegancki, jak kostium Teresy. Miał na sobie wiśniowy aksamitny kubrak ze złotymi cyzelowanymi guzikami i jedwabną, całkiem zahaftowaną kamizelkę; szyję owijał mu rzymski szal, ładownica była pikowana złotem oraz czerwono-zielonym jedwabiem, błękitne aksamitne spodnie zapinały się pod kolanem na diamentowe sprzączki, kamasze zrobione były ze skóry daniela i zdobne w plątaninę arabesek; u kapelusza powiewały różnobarwne wstążki, dwa zegarki wisiały mu u pasa, a wspaniały sztylet wyglądał zza ładownicy.
Teresa krzyknęła z zachwytu. Vampa podobny był teraz do postaci z obrazów Leopolda Roberta albo Schnetza.
Przyodział się bowiem w strój Cucumetta.
Młodzieniec spostrzegł, jakie wrażenie wywarł na narzeczonej, i dumny uśmiech przewinął mu się po wargach.