— Znasz tę kobietę?
— Znam, jakże ci się podoba?
— Urocza, mój drogi, i do tego blondynka! O, co za włosy! To Francuzka?
— Wenecjanka.
— Jak się nazywa?
— Hrabina G***.
— Ach, znam ją ze słyszenia — zawołał Albert. — Mówią, że równie inteligentna jak ładna. Do diabła! Kiedy pomyślę, że mogłem być jej przedstawiony na ostatnim balu u państwa de Villefort i zaniedbałem taką okazję... O, co za głupiec ze mnie!
— Może chcesz naprawić ten błąd? — zapytał Franz.
— Co? Czyżbyś znał ją tak dobrze, że mógłbyś mnie zaprowadzić do jej loży?
— Rozmawiałem z nią kilka razy; ale jak wiesz, to wystarczy, by nie popełnić nietaktu.