W tej chwili hrabina spostrzegła Franza i pozdrowiła go wdzięcznym skinieniem dłoni, na co Franz odpowiedział, schylając z szacunkiem głowę.
— Ejże! Widzę, że jesteś z nią na bardzo dobrej stopie?
— O, proszę! Właśnie takie rzeczy wprowadzają nas, Francuzów, w błąd i sprawiają że popełniamy za granicą mnóstwo gaf; wszystko widzimy z własnego punktu widzenia; a w Hiszpanii i szczególnie we Włoszech nigdy nie należy wyciągać wniosków o zażyłości ludzi, sądząc po swobodzie ich zachowania. Pomiędzy hrabiną i mną istnieje tylko nić sympatii i to wszystko.
— Nić sympatii wiążąca dwa serca? — roześmiał się Albert.
— Nie, raczej umysły — odpowiedział poważnie Franz.
— I jakże powzięliście do siebie tę sympatię?
— Podczas przechadzki po Koloseum, takiej, jaką my też odbyliśmy.
— Przy świetle księżyca?
— Tak.
— Byliście sami?