— No tak.
— I rozmawialiście?...
— O zmarłych.
— Ach, toście się dopiero bawili! — zawołał Albert. — Cóż, zapewniam cię z mojej strony, że jeżeli będę miał kiedykolwiek szczęście być przy boku pięknej hrabiny w czasie takiej przechadzki, będę z nią mówił tylko o żywych.
— I być może nie postąpisz najmądrzej.
— A tymczasem, przedstawisz mnie, jak przyrzekłeś?
— Zaraz, niech zapadnie kurtyna.
— U diabła, jaki długi ten pierwszy akt!
— Posłuchaj finału. Jest prześliczny, a Coselli cudownie to śpiewa.
— Tak, ale jaka tusza!