— Jaką niespodziankę?
— Wszak wiesz, że nie możemy dostać powozu?
— Do kroćset! Przecież robiliśmy wszystko, co tylko było można, i nic!
— A mnie przyszedł do głowy cudowny pomysł.
Franz spojrzał na Alberta z miną, która świadczyła, że nie ma on wielkiego zaufania do pomysłowości Alberta.
— Mój drogi — rzekł Albert — zaszczycasz mnie takim spojrzeniem, że właściwie miałbym prawo żądać satysfakcji.
— Gotów jestem ci jej udzielić, jeżeli tylko twój pomysł okaże się tak świetny, jak zapowiadasz.
— Słuchaj więc... Nie ma sposobu zdobyć powozu?
— No, nie.
— Ani koni?