— Ejże, mój drogi — sprzeciwił się Albert. — Mówisz „niewidzialna” tylko po to, by stworzyć wokół tego jakąś tajemnicę. A jak sądzisz, kto miał na sobie to błękitne domino, gdy siedział w oknie wybitym białym adamaszkiem?

— A gdzież jest to okno ustrojone w adamaszek? — zaciekawiła się hrabina.

— W pałacu Rospolich.

— Co, hrabia miał trzy okna w pałacu Rospolich?

— Tak. Przejeżdżałaś pani przez Corso?

— Oczywiście!

— A więc musiała pani zauważyć dwa okna wybite żółtym adamaszkiem, a jedno białym z czerwonym krzyżem? To właśnie okna hrabiego.

— Ach tak! Ależ to istny nabab! Wiecie panowie, ile kosztują takie trzy okna na tydzień karnawałowy i do tego w pałacu Rospolich, to jest w najpiękniejszym miejscu Corso?

— Dwieście do trzystu dukatów rzymskich...

— Raczej powiedz pan dwa do trzech tysięcy.