Albert ciekawy był bardzo, czy też będzie mu do twarzy w nowym stroju: składał się on z kaftana i spodni z niebieskiego aksamitu, haftowanych pończoch, trzewików zapinanych na klamry i jedwabnej kamizelki. Mógł tylko zyskać, ubierając się w ten malowniczy kostium — i gdy jeszcze szarfa opasała mu smukłą talię, gdy z kapelusza włożonego lekko na bakier opadł na ramię pęk wstążek, Franz musiał przyznać, że ubiór ma duży udział w urodzie, jaką przypisujemy niektórym narodom.

Turcy, którzy tak malowniczo wyglądali w swoich powłóczystych, barwnych szatach, czyż nie wyglądają okropnie w błękitnych surdutach zapinanych po szyję i w greckich czapeczkach? Przypominają butelki z winem zapieczętowane czerwonym lakiem.

Franz powinszował Albertowi, który stał przed lustrem i uśmiechał się do swego odbicia z niekłamaną satysfakcją.

Na to wszedł hrabia Monte Christo.

— Panowie — rzekł do nich — jakkolwiek miło mieć towarzysza zabawy, ale jeszcze przyjemniejsza jest swoboda. Chciałbym panom powiedzieć, że na dziś i na dni następne oddaję wam do całkowitej dyspozycji powóz, któregoście wczoraj używali. Pastrini zapewne powiedział już panom, że mam u niego w stajni kilka powozów, więc w niczym mnie panowie nie krępujecie. Proszę korzystać z niego do woli, czy dla przyjemności, czy w interesach. Jeżeli zechcecie mnie odwiedzić, zapraszam do pałacu Rospolich.

Młodzi ludzie chcieli wyrazić w jakiś sposób swoje skrupuły, ale nie mieli żadnego powodu, by odrzucić tę propozycję, skądinąd bardzo dla nich wygodną. Przyjęli ją więc.

Hrabia de Monte Christo bawił u nich z kwadrans, konwersując z nimi z niezwykłą swobodą na najrozmaitsze tematy.

Był, jak to już mogliśmy zauważyć, nadzwyczaj obeznany z literaturą światową. Rzut oka na ściany jego salonu przekonał Franza i Alberta, że był miłośnikiem obrazów. Kilka bezpretensjonalnych słów, jakie rzucił mimochodem, dowodziło, że i nauki ścisłe nie były mu obce. Wydawał się szczególnie interesować chemią.

Przyjaciele nie próbowali nawet zrewanżować się hrabiemu za śniadanie; byłby to zbyt kiepski żart zaproponować mu za jego wyśmienitą ucztę mierną prostotę kuchni imć Pastriniego. Powiedzieli mu to szczerze, a on przyjął ich tłumaczenie, doceniając w zupełności ich delikatność.

Albert był oczarowany manierami hrabiego, zastanawiał się tylko, czy ktoś o takiej wiedzy może być prawdziwym szlachcicem.