— Tego nie wiem.

— Dlaczegóż tu listu nie przyniósł?

— Posłaniec nic więcej nie mówił.

— A gdzież posłaniec?

— Poszedł sobie, jak tylko zobaczył, że wchodzę do sali balowej, by pana zawiadomić.

— O Boże! — zawołała hrabina. — Niech pan idzie! Biedny chłopiec, pewnie mu się coś przydarzyło!

— Już biegnę!...

— Wrócisz pan jeszcze do nas, by powiedzieć, co się stało? — zapytała hrabina.

— Tak, jeżeli tylko sprawa nie jest poważna; w przeciwnym razie sam jeszcze nie wiem, co będę robił.

— W każdym razie niechże pan będzie rozważny — rzekła hrabina.