— Ekscelencja zrozumie, przeczytawszy list.

— Więc będziesz pan czekał tutaj?

— Naturalnie.

Franz wszedł do hotelu; na schodach spotkał imć Pastriniego.

— I co? — zapytał.

— Ale o co chodzi? — spytał Franz.

— Widział się pan z człowiekiem, który przyszedł do pana w imieniu pańskiego przyjaciela?

— Tak, i dał mi właśnie ten list. Proszę, niech pan każe u mnie zaświecić.

Hotelarz skinął na służącego, aby poszedł ze świecą przodem.

Nie uszło uwagi Franza, że imć Pastrini był mocno wystraszony, co go jeszcze bardziej skłoniło do natychmiastowego przeczytania listu. Zbliżył się zatem do świecy, gdy ją tylko zapalono, i rozłożył papier.