— Wątpię.
— Racz więc pan zadzwonić do jego drzwi i zapytać, czy mógłbym do niego przyjść.
Imć Pastrini spiesznie spełnił prośbę Franza; wrócił w pięć minut później.
— Pan hrabia czeka na waszą ekscelencję.
Franz przeszedł przez klatkę schodową, lokaj wprowadził go do hrabiego.
Hrabia był w małym gabineciku otoczonym sofami, którego Franz nie miał jeszcze okazji widzieć.
Monte Christo wyszedł mu naprzeciw i rzekł:
— No, jakież dobre wiatry sprowadzają tu pana o tej godzinie? Może przychodzisz pan przypadkiem zaprosić mnie na kolację? Doprawdy, byłoby to bardzo uprzejme z pańskiej strony.
— Nie, muszę z panem pomówić w poważnej sprawie.
— W poważnej sprawie! — zdumiał się hrabia, spoglądając na Franza typowym dla siebie przenikliwym wzrokiem. — I cóż to za sprawa?