— Wydałaby mi się bardzo zabawna, gdyby zdarzyła się komu innemu, a nie biednemu Albertowi.
— Faktem jest — rzekł hrabia — że ta przygoda kosztowałaby pańskiego przyjaciela troszkę drogo, gdybyś mnie tu pan nie zastał. Ale bądź pan spokojny, skończy się dla niego tylko na strachu.
— I jedziemy po niego? — zapytał Franz.
— Ba! Naturalnie, tym bardziej że to bardzo malownicze ustronie. Znasz pan katakumby Świętego Sebastiana?
— Nie, nigdy tam nie byłem, ale obiecywałem sobie kiedyś tam pójść.
— No to sposobność jak znalazł, trudno by znaleźć lepszą. Masz pan powóz?
— Nie.
— To nic, na mnie w dzień i w nocy czeka zaprzężony powóz.
— Całkiem zaprzężony?
— Tak, mam często różne kaprysy. Powiem tylko, że czasem, gdy wstaję od obiadu, w środku nocy, chwyta mnie chęć, by pojechać gdzieś, wszystko jedno gdzie i wyruszam natychmiast.