Hrabia zadzwonił, wszedł służący.
— Niech zajedzie powóz — rzekł hrabia. — Wyjmij pistolety z kieszeni powozu, ale stangreta nie budź. Powiezie nas Ali.
Po chwili usłyszeli turkot powozu, który stanął przed bramą.
Hrabia spojrzał na zegarek.
— Wpół do pierwszej — rzekł. — Moglibyśmy stąd wyjechać o piątej, a i tak bylibyśmy na czas; ale przez to opóźnienie pański przyjaciel mógłby spędzić niezbyt przyjemną noc, lepiej zatem pognajmy jak wicher wyrwać go z rąk niewiernych. Czy nadal pragnie mi pan towarzyszyć?
— Bardziej niż kiedykolwiek.
— No, to w drogę.
Franz i hrabia wyszli, a za nimi Peppino. U drzwi stał powóz. Na koźle siedział Ali.
Franz poznał niemego niewolnika z groty na Monte Christo.
Wsiedli do powozu — był to kryty kocz. Peppino usiadł przy Alim — i ruszyli galopem.