Franz i Albert skłonili się.

Hrabia wyszedł pierwszy, za nim Albert; Franz zaś nie kwapił się jakoś do wyjścia.

— Ekscelencja chciałby mnie o coś zapytać — zagadnął z uśmiechem Vampa.

— Przyznam się panu, że tak. Jestem ciekaw, co to za dzieło czytałeś pan z taką uwagą, gdyśmy weszli?

Komentarze Cezara — rzekł bandyta. — To moja ulubiona książka.

— Ejże, nie idziesz? — zawołał Albert.

— Zaraz — odparł Franz — Już idę.

I wysunął się przez rozpadlinę.

Przeszli potem kilka kroków.

— Ach, przepraszam — odezwał się Albert, zawracając. — Za pozwoleniem, wodzu!