— A więc ten jegomość to jakiś Herkules, zabójca Kakusa, albo Perseusz, wyzwoliciel Andromedy?
— Nie, to człowiek mniej więcej mego wzrostu.
— Uzbrojony po zęby?
— Nie miał przy sobie nawet szydełka.
— A więc ułożył się o okup?
— Szepnął coś tylko na ucho hersztowi i byłem wolny.
— Jeszcze go przeprosili za zatrzymanie — rzekł Beauchamp.
— Właśnie tak było — odpowiedział Morcerf.
— Coś takiego! Czyżby to jakiś nowy Ariosto?
— Nie, po prostu hrabia Monte Christo.