Intendent więc już bez dalszych obiekcji poszedł za swym panem, który wsiadł do powozu i dał mu znak, aby wsiadł z nim razem.
Intendent usadowił się z uszanowaniem na przedzie powozu.
42. Dom w Auteuil
Monte Christo spostrzegł, że schodząc ze schodów, Bertuccio przeżegnał się na sposób korsykański, to znaczy nakreślił w powietrzu kciukiem kształt krzyża, a siadając do powozu, wymamrotał po cichu jakąś krótką modlitwę.
Każdy inny, mniej ciekawy, ulitowałby się, widząc taki wstręt u czcigodnego intendenta do tej przejażdżki extra muros; hrabia jednak był zbyt ciekawy, aby podarować Bertucciowi ten mały spacer.
Po dwudziestu minutach dojechali do Auteuil. Gdy wjechali do wsi, Bertuccio, wciśnięty w kąt powozu, jął z gorączkowym podnieceniem przyglądać się pilnie wszystkim budowlom, jakie mijali.
— Każ pan stanąć na ulicy de la Fontaine 28 — rzekł hrabia, uporczywie i bezlitośnie wpatrując się w intendenta.
Pot zrosił twarz Bertuccia; a jednak usłuchał rozkazu i wychylając się z powozu, zawołał do stangreta:
— Ulica de la Fontaine 28.
Numer 28 znajdował się na końcu wsi. Tymczasem, gdy jechali, zapadła noc — albo raczej na niebo nasunęła się czarna chmura; przepełniona elektrycznością nadawała tej przedwczesnej ciemności uroczysty wygląd jakowejś dramatycznej chwili.