Powóz stanął, lokaj pospieszył, aby otworzyć drzwiczki.
— Cóż to, panie Bertuccio, nie zamierza pan wysiadać? Chcesz pan zostać w powozie? O czymże, u diabła, dziś pan myślisz?
Bertuccio wyskoczył z powozu i podał ramię hrabiemu, który tym razem oparł się na nim i z wolna zszedł stopień po stopniu.
— Zastukaj — rzekł hrabia — i oznajmij mnie.
Bertuccio zastukał, drzwi się otwarły i wyszedł odźwierny.
— O co chodzi? — zapytał.
— O to, dobry człowieku, że przyjechał twój nowy pan — odparł lokaj.
I podał odźwiernemu list od notariusza.
— A to dom jest już sprzedany — zapytał odźwierny — i ten pan ma w nim zamieszkać?
— Tak, przyjacielu — rzekł hrabia. — Postaram się, abyś nie żałował dawnego pana.