„Ja nie będę jadł” — odparł Caderousse.

„Bardzo późno jedliśmy obiad” — spiesznie dodała Karkontka.

„Więc mam sam jeść?” — sprzeciwił się jubiler.

„My pana będziemy obsługiwać” — odpowiedziała Karkontka z takim ugrzecznieniem, jakiego nigdy nie okazywała, nawet wobec gości płacących.

Caderousse rzucał co chwilę na żonę błyskawiczne spojrzenie.

Burza nie ustawała.

„Słyszy pan? — ozwała się znowu Karkontka. — Bardzo dobrze pan zrobiłeś, żeś wrócił”.

„Co nie znaczy — odparł jubiler — że nie wyruszę w drogę, jeśli podczas kolacji wicher się uspokoi”.

„To mistral — stwierdził Caderousse, kręcąc głową. — Potrwa na pewno do jutra”.

I westchnął.