— Ja? Panie hrabio...
— Tak, ty. Jakże to, masz bratową i przysposobionego syna, a nigdy mi o nich nie powiedziałeś?
— Niestety, panie hrabio, jeszcze nie dopowiedziałem panu najsmutniejszej części mojego życia. Pojechałem na Korsykę. Spieszno mi było, ekscelencja rozumie, by zobaczyć i pocieszyć moją biedną bratową. Ale gdy przybyłem do Rogliano, zastałem żałobę. W naszym domu zdarzyło się coś potwornego, sąsiedzi rozpamiętują to do tej pory. Biedna bratowa, zgodnie z moimi radami opierała się żądaniom Benedetta, który co chwila domagał się, aby dała mu wszystkie pieniądze. Pewnego ranka pogroził jej i przez cały dzień się nie pokazał. Moja poczciwa Assunta gorzko płakała, bo kochała tego nędznika jak matka. Nadszedł wieczór, a czekała, nie kładąc się spać. O jedenastej wrócił, prowadził ze sobą dwóch przyjaciół, z którymi wyprawiał zazwyczaj wszystkie swoje wybryki; wyciągnęła do niego ręce, a oni uchwycili ją i jeden z trzech, drżę, czy właśnie nie ten pomiot piekielny, wrzasnął:
„Dalej, weźmy ją na spytki, na pewno powie, gdzie ma pieniądze”.
Sąsiad nasz Wasilio był właśnie wtedy w Bastii, jego żona została w domu sama. Ona tylko jedna widziała i słyszała wszystko, co się działo u mojej bratowej.
Dwaj trzymali biedną Assuntę, a ona, nie dowierzając, że mogliby popełnić taką zbrodnię, uśmiechała się do tych, którzy mieli stać się jej katami; trzeci zabarykadował drzwi i okna, a gdy wrócił, zakneblowali usta Assuncie, aby stłumić krzyki, jakie się jej wyrwały, gdy widziała, że przygotowania stają się coraz poważniejsze; i zaczęli przypalać jej stopy, i zbliżając je do paleniska: chcieli ją zmusić, by wyznała, gdzie chowamy nasz szczupły majątek; w szamotaninie ogień przeszedł na jej suknie; puścili ofiarę, aby się nie poparzyć.
Assunta, cała w płomieniach, pobiegła do drzwi, ale drzwi były zamknięte.
Rzuciła się do okna: okno było zabarykadowane.
Sąsiadka usłyszała przeraźliwe krzyki: to Assunta wołała o pomoc.
Wkrótce jej głos osłabł, krzyki zmieniły się w jęki; żona Wasilia spędziła noc w wielkiej trwodze, ośmieliła się wyjść dopiero rankiem; wezwała sędziego, a gdy otwarli drzwi, znaleźli Assuntę na wpół spaloną, choć jeszcze oddychała; szafy były rozbite siłą, pieniądze znikły.