— Pan hrabia serio to mówi?

Monte Christo spojrzał tak, jakby dziwił się, że ktoś śmie go o to pytać.

— Dziś wieczór wybieram się z wizytą. Chcę, aby te konie były zaprzężone do mego powozu, w nowych szorach.

Bertuccio ukłonił się i odszedł; u drzwi zapytał jeszcze:

— O której pan hrabia ma złożyć tę wizytę?

— O piątej.

— Śmiem zwrócić uwagę panu hrabiemu, że jest druga — zaryzykował intendent.

— Wiem — zakończył Monte Christo i zwrócił się do Alego:

— Każ wszystkie konie przeprowadzić przed panią, niech sobie wybierze te, które jej się podobają; niech też powie, czy zechce dziś zjeść ze mną kolację; jeśli tak, niech nakryją w jej pokoju. Idź i przyślij mi tu kamerdynera.

Zaledwie Ali znikł, pojawił się kamerdyner.