— I widzi pani, że miałem rację przed chwilą, gdy wyraziłem chęć znalezienia sobie preceptora, który byłby mi przewodnikiem po obyczajach francuskich.
W tej chwili weszła pokojówka, ulubienica pani Danglars, a zbliżywszy się do pani, szepnęła jej na ucho kilka słów.
Pani Danglars zbladła.
— To niemożliwe! — zawołała.
— Ale to prawda, proszę pani — odparła pokojówka.
Pani Danglars odwróciła się do męża:
— Czy to prawda, mój panie? — zapytała.
— Co, takiego? — zapytał Danglars, wyraźnie zmieszany.
— To, co mi mówi moja panna służąca...
— A cóż ona mówi?