— A nie chciałbyś tego samego zrobić dla mnie w Paryżu?

— Chętnie.

— Pssst! — zwrócił im ktoś uwagę.

Młodzi ludzie nie przerwali rozmowy, nie troszcząc się o to, że na parterze chciano posłuchać muzyki.

— Była na wyścigach na Polu Marsowym — stwierdził Château-Renaud.

— Jaki koń wygrał?

— Nautilus. Na niego stawiałem.

— Ale przecież były trzy gonitwy?

— Tak. O nagrodę Jockey-Clubu: złoty puchar. I nawet zaszło przy tym coś dziwnego.

— Cóż takiego?