— Właśnie — rzekł Morcerf.

— Jak to właśnie? Co pan przez to rozumiesz?

— To lord Ruthwen we własnej osobie.

— Jaki znowu lord Ruthwen?

— Ten nasz, wampir z teatru Argentina.

— Nie może być! — zawołała hrabina. — To on tu jest?

— Naturalnie.

— I widujesz go pan? Bywa u ciebie? A pan u niego?

— To mój przyjaciel, a pan de Château-Renaud miał także zaszczyt go poznać.

— Ale skąd bierze się pańskie przekonanie, że to on wygrał?