— To możliwe — rzekł Morcerf — ale popatrzcie, kto zajął lożę po ambasadorze rosyjskim.
— Która to? — spytała hrabina.
— W pierwszym rzędzie, pod kolumnami, chyba jest zupełnie odnowiona.
— Fakt — rzekł Château-Renaud. — Był tam kto w czasie pierwszego aktu?
— Nie widziałam nikogo — odpowiedziała hrabina. — A więc sądzi pan — podjęła przerwany wątek — że to ten pański hrabia de Monte Christo zajął pierwsze miejsce?
— Jestem tego pewien.
— I to on mi przysłał puchar?
— Oczywiście.
— Ale ja go nie znam i bierze mnie chętka, aby odesłać mu go z powrotem.
— O, niech pani tego nie robi. Odeśle pani inny, rżnięty w szafirach albo wydrążony w rubinie. Tak ma zwyczaj postępować i nie ma rady, trzeba się z tym oswoić.