— Prześliczna! — rzekł.

— Panie Albercie, wie pan, kim jest ta kobieta?

— Wiem mniej więcej — odparł Albert — bo niczego, co dotyczy naszego tajemniczego hrabiego, nie można znać dokładnie. To Greczynka.

— To widać od razu po jej stroju. Poinformował pan nas o tym, o czym już wiemy, podobnie jak i cała widownia.

— Przykro mi, że jak na gawędziarza wiem tak mało, ale muszę się przyznać, że na tym kończy się moja wiedza. No, wiem także, że jest muzykalna, bo pewnego razu, gdy byłem na śniadaniu u hrabiego, słyszałem dźwięki guzli; na pewno ona na niej grała.

— Więc pański hrabia przyjmuje u siebie gości? — zapytała pani Danglars.

— Przyjmuje i to wspaniale, mogę panią zapewnić.

— Muszę namówić męża, aby wydał na jego cześć obiad albo bal, wtedy pójdziemy do niego z rewizytą.

— Jak to, pójdzie pani do niego? — zaśmiał się Debray.

— Czemużby nie, jeśli z mężem?