— Przecież ten tajemniczy hrabia to kawaler.
— A widzisz pan przecież, że nie — teraz roześmiała się baronowa i wskazała piękną Greczynkę.
— Mówił nam na śniadaniu, że to niewolnica; pamiętasz, Albercie?
— Przyznaj jednak, drogi Lucjanie — wtrąciła baronowa — że wygląda raczej na księżniczkę.
— Z Tysiąca i jednej nocy.
— No, nie mówię, że z Tysiąca i jednej nocy. Co tak naprawdę stanowi księżniczkę, mój drogi? To diamenty. A ona jest nimi okryta.
— I ma ich nawet zbyt wiele — zauważyła Eugenia. — Byłaby piękniejsza bez nich, bo widać byłoby jej kształtną szyję i ręce.
— Co za artystka! — zawołała pani Danglars — Ileż uniesienia w głosie!
— Kocham wszystko, co piękne — odparła Eugenia.
— A cóż pani powiesz o hrabi? — zapytał Debray. — Zdaje mi się, że to także przystojny mężczyzna?